Mama z egzotycznego podgatunku siedzi w autobusie zamyślona i bimba sobie na pytania dziecka. Ciągnięta za rękaw strząsa zniecierpliwiona brzdąca i warczy: "Przestań!". Dziecko nudzi się najwyraźniej, zaczyna śpiewać. Mama nie reaguje. Dziecko zaczyna opowiadać historię z przedszkola, Mama milczy uznając najwyraźniej,że dość już jednego gaduły w autobusie i nie ma co dokładać decybeli. Nie ustaje w przytrzymywaniu kapiącej nóżki i zasłanianiu ręką ust coraz głośniej krzyczącego dziecka. Uporczywie próbuje trafić czapeczką na uciekającą na wszystkie strony główkę i stara się odwrócić uwagę dziecka od zaburzania spokoju pasażerom. Z ulgą oddycha gdy wreszcie opuszczają autobus.
Inna mama szarpie płaczące na cały regulator dziecko i syczy, że mu wleje jak się nie uspokoi. Warczy, wznosi oczy do nieba i wzdycha na swoje utrapienie. Czasem zniecierpliwiona wyrwie maluchowi sznurowadła z ręki, bo przecież ona wiąże szybciej i sprawnej, a bachor się ślamazarzy.
Z nóg powalają mnie złowrogie groźby, że jak dziecko nie ruszy się z miejsca to je zaraz ktoś zabierze albo co gorsza mama odda je zaraz temu strasznemu panu. Złości widok palców zaciśniętych na ramieniu dziecka i wulkan agresji werbalizowany teatralnym szeptem przez zęby.
Więcej na stronach:
Wieczne utrapienie - siec-milosci - Onet.pl Blog