madalenka super wąteczek
witam pozostałe mamy terrarystów, to jednak pociecha, choć niewielka, nie być samą z problemem
u nas na razie najgorsze jest podawanie syropków, bo Kubuś przeziębiony, muszę to robić na siłę bo dobrowolnie nie wypije, reszta rodziny ucieka z uwagi na krzyk młodego, wyrywanie się i td. a ja muszę podać bo wiem, że to dla jego dobra
nie pomagają tłumaczenia, historyjki poglądowe nic a nic, po podaniu strzykawą lekarstwa od razu cisza jak nożem uciął
do tego wszystkiego Kubuś już super mówi i ostatnio usłyszałam, że jestem "stają małpą", oczywiście nie ma winnych, którzy nauczyli by go tego zwrotu

, przyjmijmy, że usłyszał w tV
a co do spania to od urodzenia ktoś musiał przy nim być to wtedy spał, jeżeli tylko wyczuł, że jest sam to wrzask nie do opisania
do dzisiaj sam nie zaśnie, tylko muszę leżeć koło niego i to jeszcze dobrą chwilę po zaśnięciu
zabawa - zapomnijcie, że pobawi się sam, musi mieć kogoś do towarzystwa, najlepiej jak są wszyscy - mama, tata i babcia, jak tylko któreś próbuje wstać to zaraz - krzyk siadać!!!! i koniec albo rycz
ech życie
i kiedy ja mam czas poczytać język dwulatka - żeby sobie ulżyć i ułatwić???