Hejo... Chrzciny chrzciny i po chrzcinach :)
mozna smialo powiedziec ze dalismy rade :)
najdzielniejszy oczywiscie byl Tomus - nic prawie nie plakusial
dopiero pod koniec mszy - ale to sie nie liczy bo go woda i krzyzmo św obudzilo :) w czasie sakramentu...
a potem obiadek - deserek - kolacyjka iiiii goscie sobie na szczescie poszli kolo 19
mnie rece bolaly az po lokcie a nogi po kolana
ale juz po i to najwazniejsze - oczywiscie pochwalono moj pierwszy sernik i salatki wiec gicio
dzis leze i sie nie ruszam... cale szczescie Tomus spi :) i moge otworzyc mojego laptopika i poogladac co nowego na forum
pozdrawiam serdecznie mamuski !! z przelomu roku :)
