Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl - Wyświetl Pojedyńczy Post - Styczen 2010
Wątek: Styczen 2010
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 18-11-09, 10:38   #3630 (permalink)
anna_:)
Biegacz
 
anna_:)'s Avatar
 
NIEBO DAŁO NAM: NADZIEJE, SEN I ŚMIECH

Zarejestrowany: 10-05-2009
Posty: 1 515
Nastrój:
638 podziękowań w 339 postach
Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do anna_:)
Domyślnie

Cytat:
evellka01 napisała Zobacz post
Witam Brzuszki. Dziś przespałam calutką noc… jak susełek  Jarek wrócił wczoraj ok.21. Nawet nie próbował nic powiedzieć tylko poszedł pod prysznic, później zrobił sobie kolację i usiadł przed telewizorem. Ja też się do niego nie odezwałam słowem. Niedawno się obudziłam, na stole gorąca herbata a jego nie ma… Spróbuje nie odzywać się jak najdłużej, zobaczę co zrobi. I tak pewnie nie wytrzymam i wybuchnę.
Kropka – Bardzo współczuję,[*] dla Twojej babci.
Anna – Tobie również współczuję. Alkoholizm to straszna sprawa. Ech.. dopadły mnie wspomnienia.. Mój ojciec był alkoholikiem. Rodzice rozwiedli się jak miałam jakieś 8 lat. Od tamtej pory miałam dość ograniczony kontakt z tatą. Zazwyczaj pracował na jakiś budowach cały tydzień, do Działdowa wracał tylko na weekend i wtedy przepijał wszystko co zarobił. Mieszkał to u jednego kolegi, to u drugiego. Z roku na rok było tylko gorzej.. już nie pił piw, wódki… zaczęły się tanie wina. Całkowicie przestał pracować tylko chodził i pożyczał pieniądze. Tak bardzo bałam się, że skończy jak mój dziadek (też był alkoholikiem, zmarł na wylew w wieku 40lat). Miałam straszny żal, że nie chciał przestać pić. Prosiłam, błagałam nic nie pomagało. Kiedyś pokłóciliśmy się bardzo i unikałam go przez miesiąc. Po tym właśnie miesiącu rano obudził mnie telefon… tata miał wylew, zmarł w wieku 41 lat. 31 listopada miną 2 lata jak nie ma Go z nami, a ja ciągle nie potrafię sobie wybaczyć, że nie potrafiłam na niego wpłynąć.
Joaś – Widzę, że nie tylko u mnie w mieście tacy listonosze są. Też muszę zażalenie złożyć, ale zbieram się i zbieram, a zebrać nie mogę. Też mieszkam na 4 piętrze i nigdy listonosz nie wnosi żadnych poleconych na górę. Zawsze w skrzynce jest awizo, a ja muszę biegać na pocztę odebrać… mimo, że ciągle przecież jestem w domu. A jak nie ma mnie to zazwyczaj na chwilę i wtedy jest Jarek, albo mój brat. Najgorsze jest to, że potrafi nie włożyć listu, albo awizo do skrzynki tylko położyć na skrzynki i zostawić. Już nie raz mnie sąsiedzi zaczepiali, że awizo dla mnie leży, albo list do mojej mamy. Chyba w końcu się zbiorę, bo tak dalej nie może być. Niby mam na pocztę jakieś 500metrów, ale listonosz jest od tego, żeby włazić na te 4 piętro, choćby co 5 minut.
Co do Twojego Jarka... ciężko ci bezdzie...

co do taty... Tak alkoholizm to gorsza wsza od trądu... zniszczy wszystko i każdego a co gorsza nie idzie pomóc na siłe.

Listonosz... Sam taki zawód wybrał więc widziały gały co brały. Pewnie jak jakiś emeryt mieszka na 4 piętrze i z ręciny koncówke zostawia listonoszowi to goni na te pięterko i jeszcze z uśmiechem dzień dobry wali
__________________

Zastanawiasz się czy pracuję?? Oooo tak, JESTEM MAMĄ. To sprawia, że jestem zarówno budzikiem, kucharką, sprzątaczką, kelnerką, lekarzem, nianią, pielęgniarką, stróżem, fotografem, doradcą, szoferem, studentką, organizatorką przyjęć, osobistym asystentem, księgową, BANKOMATEM, pocieszycielką, nigdy nie mam urlopu, wolnych dni ani płacone kiedy jestem chora. Pracuję dzień i noc. Jestem na dyżurze całą dobę do końca mojego życia. I JESTEM Z TEGO DUMNA!
anna_:) is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry