Światło trzeba wyłączać bo ponoć mózg nie może się całkowicie wyłączyć (jakaś jego część jest na „czuwaniu”) i tym samym nie śpi się w 100%.
Ja tylko raz miałam zapaloną lampkę przez całą noc. To było w pierwszą nockę po powrocie ze szpitala z pierwszym synem.
Jak potrzebowałam potem światła, to włączałam w przedpokoju żeby nie robić szoku z jasnością.
__________________
|