Ja moją ZOsiulkę też nosiłam bez oporów na rękach. I powiem tak - to, że była często wyżej, widziała świat dookoła, tylko wzbudziło w niej mega zainteresowanie wszystkim, co się dzieje wokół. Trochę się bałam, że faktycznie się przyzwyczai, ale nie! Od kiedy zaczęła być samodzielna, tj. od kiedy umiała sama usiąść, potem poraczkować, w końcu chodzić, na ręce chce tylko i wyłącznie jak jest baaaaardzo zmęczona, a jesteśmy gdzieś poza domem. Tak to zasuwa jak mały samochodzik! :)
__________________

|