Dzis odwiedzila nas polozna.... Obejrzala Julke i wszystko ok. Mam jej czasem podac glukoze do picia do czasu,az zoltaczka calkiem nie zniknie. Zostawila nam numer do laboratorium. Gdybym zauwazyla,ze kolor sie nasila mam tam zadzwonic i oni do mnie przyjada,pobiora krew i dadza do zbadania (taka usluga kosztuje podobno ok 20zl). A co do kupci to akurat pielucha byla pelna i polozna zadnych zastrzezen do "niej " nie miala,wiec jestem troszku spokojniejsza. Zaczelam budzic moja ksiezniczke na papu i musze powiedziec,ze zaczela ciagnac tego cycucha,tylko,ze nie bardzo sie orientuje czy i ile sie najada???
|