Przeszłam przetrzymywanie w łóżeczku, przeszłam 2, 5 godzinny płacz i spazmy wiwczorem i w środku nocy, przeszłam nerwowe spięcia z mężem (ja pracuję, on jest na wychowawczym) nawet starszą córkę musiałam odganiać, gdy mały wpadł w trans, "bo co ty mu mama robisz?", koleżanki doradzały: jak małego odstawisz od piersi (odstawiłam, gdy miał 14 miesięcy) będzie lepiej spał... Czekałam tydzień... bez skutku... miesiąc... ryk płacz. Starsza córka Zuzanna zasypiała w łóżeczku niemal na moją prośbę i do dzisiaj punkt 20 jest w łóżku a mały biega... po ok. 1,5 miesięcznej walce (lekarka włączyła nawet melisę, na którą Beniamin się szybko uczulił) wróciliśmy do punktu wyjścia. Mały śpi centralnie wtulony we mnie ... czekam do dwóch latek, może da sobie wytłumaczyć.. tymczasem cieszę się, że możemy przespać noc...
__________________

+28 kwietnia 2008 Julcia wróciła do Nieba
|