Ja na razie nie mam odwagi się zabrać za odzwyczajanie. Boję się tego płaczu (mojego i jej). Mieszkam sama bo mój M za "chlebem" do danii pojechał i będę się musiała z tym zmierzyć sama. Z resztą on jest jeszcze bardziej miękki niż ja i pewnie nie wiele by pomógł tylko kazałby dać cyca byleby tylko jego kwiatuszek nie płakał.

Zastanawiam się też nad tym czy nie poczekać z tą rewolucją aż mała będzie większa i będe ją odstawiać od piersi, np. jak będzie miała roczek czy półtora. A może to tylko złudne nadzieje że wtedy będzie lżej?
Chyba nie jęstem przekonana co do tego że taki stres dla dziecka sie opłaca i czy to jest na pewno dobre dla takiego malucha, czy to tylko nasza wygoda i święty spokój za tym przemawia.