Cytat:
esterabs napisała
Ja rozmawiałam sczerze z najmłodszą córką mojego T. tak jak niedawno radziłaś, ale nie dało żadnego efektu.Powiedziała,że nigdy mnie nie zaakceptuje,bo urodzę nowe dziecko i trzeba będzie wydawać pieniądze na pieluchy i ubranka dla niego.Chciałaby,żebym wyjechała i żeby tego dziecka nie było.Z trudem powstrzymałam łzy,tak mi sie chciało płakać kiedy to usłyszałam...Zaproponowałam,że nie będe o tym wszystkim pamiętać ,że postaram się ,żeby było jak najlepiej,ale ona powiedziała,ze to i tak niczego nie zmieni,bo będzie dziecko...Przykro słyszeć takie słowa,bo mi na nich zależy...MójT.powiedział,że mam się nie przejmować,bo one do każdej takie były,ale jak sie nieprzejmować ? Staram się nie myśleć o tym co złe,bo wiem,że jak się denerwuję moja kruszynka to czuje,aja chcę , by czuła się chciana i kochana.
|
Wiesz im mlodsza tymbardziej ma do zycia pretensje ze inne moga miec matke przy sobie a ona nie , nie wazne jakaby nie byla , widzi w dziecku zagrozenie dla swojej pozycji bo przestanie byc najmlodszym dzieckiem w domu i juz nie bedzie malutka coreczka tatusia , wiec reakcja normalna .
Nie wiem czy uda ci sie zmienic relacje miedzy soba a dziewczynami w domu , bedzie ciezko i musisz sie z tym pogodzic i zyc dla siebie i dziecka u boku mezczyzny ktorego kochasz a jego corki no coz raczej nie dostaniesz akceptacji szybko , moze pozniej jak juz same zaczna zakladac rodziny i wyfruna z gniazda.
Trzymam kciuki , badz silna a wytrwasz
dbaj o siebie i dziecko