Siedzę sobie właśnie z melisą i patrzę jak za oknem "rośnie" w siłę zima.
Nocka słaba niestety. Musiałam dać B. pospać, bo on biedny warował wczoraj w nocy przy Kajtku jak ja byłam chora.
Idziemy dzisiaj do pediatry ustalić co dalej robimy z Debridatem i jak przejść bezboleśnie na pokarm sztuczny. Chcę karmić jeszcze do końca listopada nawet odciągniętym mlekiem, ale potem basta!!! nie będę się przecież z dzieckiem siłować.
Naprawdę mam okropnego doła...

