Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl - Wyświetl Pojedyńczy Post - Szpital Ginekologiczno-Położniczy „INFLANCKA”
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 08-02-08, 13:47   #1 (permalink)
mrs_szaya
Sprinter
 
mrs_szaya's Avatar
 
i'm neverwhere...

Zarejestrowany: 19-11-2007
Miejscowość: Warszawa-Jelonki
Posty: 2 366
Nastrój:
97 podziękowań w 94 postach
Moja galeria: Zobacz galerię użytkownika mrs_szaya
Wyślij wiadomość przez Skype™ do mrs_szaya Wyślij wiadomość przez Gadu Gadu do mrs_szaya
Domyślnie

CD

no ale cóż dałąm sie namówić poraz drugi

ZALETY:
-bylam w stanie uzyskac wszelkie informacje ktore mnie interesowaly
-moglam liczyc na lekarzy na patologii
i na polozne na porodowce
i na lekarza - wspanialy i zyczliwy facet , szkoda ze nazwiska nie pamietam

Znowu zaczelam przygode od patologii , w dniu terminu maly przestal sie ruszac i okazalo sie ze spada mu tętno
chcieli mnie przyjąć odrazu (a bylam wieczorem, bo caly dzien obserwowalam brzuch)
ale sie wymigalam ze przyjade rano bo ta noc i tak nic nie zmieni
lekarz w izbie przyjec byl naprawde wporzadku rzetelny i widzialam ze nie olewa sprawy i zalezalo mu zeby mnie przyjąć
przyjechalam rano
i tu pierwsza WADA dopiero ok 15 dostalam miejsce w sali bylismy z mężem glodni zmeczeni i wogole coraz bardziej źli.
tym razem tez nie zalapalam sie na obiadek ale M przywiozl chinczyka
3x dziennie mialam KTG choc czesto musialam sie o nie sama upominac
obchód to byla czysta teoria, raz mnie nawet na wieczornym nie bylo bo sie z mężem zagadalam na dolnym hall'u i nikt sie tym zbytnio nie przejął
Mąż mógł siedziec u mnie do 22nikt sie nie czepial, raz sie siostra pytala czemu tak, i czy juz nie za pozno ale powiedzialam ze Mąz pracuje od rana do 19 i tylko o tej porze moze mnie odwiedzic i juz nie bylo problemow
Skurcze mialam przepiekne i ciagle mi wmawiano ze chyba rodze i ze to nie mozliwe ze nie mam bóli bo skurcze są jak w srodku porodu
na 7dmy dzien po terminie bylo ustalone wywołanie oksytocyną
Poszlam rano, dostalam kilka kroplowek, do 14 bylam na oksytocynie
skurcze byly silne ale o dziwo dalam sobie super rade
mimo ze byla to sala ogolna i srodek dnia dogadalam sie jakos z poloznymi
i mąż mógłbyc ze mną zastawiono nas parawanem i siedzielismy.

Był srodek pieknego slonecznego dnia wiec o wiele inaczej mi sie rodizlo
Z poloznymi zlapalam jakas nic porozumienia bo zauwazyly ze wiem dokladnie co sie dzieje
nie panikuję
nie marudzę
rozumiem co do mnie mówią i czemu robią tak a nie inaczej
dzieki temu naprawde traktowaly mnie równo (mimo ze jedna z nich towarzyszyla mi przy pierwszym porodzie )

bylam sama na sali wiec to tez dawalo komfort
Potem przyszedl lekarz zbadal mnie i powiedzial ze oksytocynka dziala bo sie ladnie rozkreca wiec musze wybierac albo rodze albo wracam na ogórkową (o ktorej od poczatku zartowalam ze wkoncu sie doczekalam w menu ogorkowej a tu mi porod zaplanowali) Posmialismy sie a ja poprosilam o rade z mężem czy wybrac porod rodiznny czy znieczulenie, gdyz nie stac mnie bylo na obie te przyjemnosci
lekarz szczerze zyczliwie usiadl przy nas i powiedizal ze jesli ma mnie boleć to po co mi mąż, ktory tego bólu nie zabierze, lepiej byc wypoczętą i zeby mniej bolało
i posluchalam go i nie zaluje
Po tym badaniu poszlam juz na porodowke (czyli na druga czesc tej sali)
siostry z zartem powiedzialy ze pierwsza jestem to moge sobie lozko wybrac
(wybralam to co w tedy ) z ta róznicą że teraz łóżka sa nowoczesne, z regulacją oparcia i w trakcie porodu "przeksztalca" sie dolną czesc tak ze mozna rodzic
kilka skurczow musialam przetrwac na leząco ale bylo i tak ok bo miaalm krotkie skurcze i dlugie przerwy miedzy nimi
skurczów było 7 (nie zapomne do konca zycia chyba)
potem przyszedl anestezjolog i w 2 min zalozyl znieczulenie
odrazu zrobilo sie cieplutko i milutko i mialam ochote isc spac ;)
posluchal tez mnie ze jestem odporna na leki przeciwbolowe i odrazu dal wiekszą dawke
ktora miala starczyc na 2h ;)
ale starczyla na 45 min bo potem zaczelam czuc parte bóle , co zdziwilo lekarza ze mimo znieczulenia czuje je od samego poczatku i to dosc silnie
Siostra zdazyla mnie zbadac po czym wrzasnela po salową ze nam sie kawaler spieszy i juz 10cm jest a przed chwila 5cm bylo , troche sie nawet posmialam z nimi między bólami
salowa przemajstrowala wyrko na porodowe i w 3 skurcze bylo po wszystkim
zabrano go tylko by zbadac i pokaza tacie i za 3 min mialam go na brzuchu
Lekarz w trakcie poinformowalam ze przy pierwszym porodzie za malo mnie nacieto a dziecko mialo 4200 i teraz tez wychodzilo z usg ze ok 3900 wiec zapobiegawczo mnie nacieli, ale minimalnie (potem sie okazalo ze dalo by rade bez - ale doceniam ze mnie posłuchali)
Potem odrazu dostalam malego i mnie zszywano z malym na brzuchu
moglam go odrazu nakarmic bo lozko bylo w pozycji "półleżącej"
dopiero jak mnie zszyto wzieli malego zeby go ubrac
a ja przeszlam na sale przedporodową zeby odleżeć przepisowy czas
z reguly odbywa sie to na porodowce ale w miedzy czasiezrobilsie tam prawdziwy tłum ledwo zeszlam a w minute nastepna kobieta juz tam lezala
zastawiono nas na sali, wpuszczono męża, i przygaszono swiatło
było naprawde przytulnie i dobrze
a ja bylam wypoczęta i chetna zeby urodzic za te wszystkie kobitki ktore sie męczyły
potem przewieziono mnie na sale
Salą okazał sie dawny sala odwiedzin(w ktorej poprzednio sie tak męczyłam), byla to sala 4x wieksza od pozostalych sal, miala tylko 4 lozka a jedno pozostalo puste
było duzo miejsca
duze okno i trafilo mi sie naprawde super
tym razem sala wydawala mi sie wilelka i wspaniala (za to przy pierwszym porodzie wydawala sie klitką... jak to stres wplywa na pojmowanie rzeczywistosci)
Odrazu zabralam manatki i poszlam sie wykapac
co przy pierwszym porodzie bylo niewykonalne
moja mama nie mogla uwierzyc, ze tak poprostu wstalam i poszlam sie umyc SAMA !!
byłam wypoczęta i zrelaksowana... dzięki znieczuleniu

Przychodzila przemila pani od laktacji i uczyla nas karmic i wogole nam pomagala
pielegniarki w kazdej chwili poratowaly jakims proszkiem przeciwbolowym albo radą
i bez wyrzutów moglam liczyc na dokarmienie małego
zeby pospal troszke dluzej niz 20 minut.

Ten porod wspominam wprost rewelacyjnie
Moglabym urodzic jeszcze troje zaraz po Xawku
juz po 36h bylam gotowa do wyjscia i mialam wypis w ręku tylko musielismy czekac do 48godzin zeby pobrano krew z pietki na fenyloketonurie a potem odrazu
zwialismy do domku

po porodzie moglam tez liczyc na poradnie laktacyjną
bylismy kilka razy
kobietka tam byla przemilai naprawde pomocna

teraz rodzila tam moja kolezanka i podobno i rodzinny porod i znieczulenie są bezplatne
szkoda ze ja sie nie zalapalam ale i tak bylo dobrze
__________________

Xawery Krzysztof - 7.03.2007 g 16:35

Jakub Łukasz - 21.04.2001 g 3:10
mrs_szaya is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry