Dziś tak słoneczko przygrzało, że po parku łaziliśmy aż dwie godziny. Mój synuś też lubi wertepy, wszyscy po parku grzecznie alejkami chodzili, a ja z wózkiem i aparatem fotograficznym polowałam na wiewiórki. Wiewiórek żadnych nie spotkałam, ale za to upolowałam kilka wron

Za to ludzie patrzyli na mnie jak na idiotkę, ale specjalnie sobie wózek terenowy kupiłam, żeby nie łazić nudnymi alejkami w tłumie ludzi (park otoczony kilkudziesiecioma wieżowcami!!), tylko po to żeby właśnie tak pobrykać po trawie!
Było cudownie! Właśnie przyszłam do domu, a mały jeszcze śpi, nawet nie zauważył rozbierania hihihi