aaa nie pisałam wam - po szczepieniu mała poszła spać my musieliśmy załątwić pewną sprawe a nie chcielismy jej ze sobą ciągąć to została z moją teściówką, no i sie obudziła i RYK , przyjezdzamy( bo dzwonili ze darcie i jak M usłyszał przez tel jakie to samochodu nie oszczędzał.....) a tu ryk takie ze ja pierdziele darcie ale tak przeraźliwe ze szok , to ja mówie ze może ją rączka boli bo tak lekarka mówiła, patrzymy a dziecko nie ma pieluchy bo teściowa chciała przewinąć ale mała normalnie aż sie bordowa robiła i zdjeła tylko i bała sie założyć już tylko nosili - wzieliśmy ją, założyłam już u nas pieluche, daje cycka a tu nie chce darcie wycie ryki no po prostu aż mi sie serce krajało i w końcu w moich ramionach zasneła, pojechaliśmy do apteki wykupić czopki dla niej i zakupy zrobić bo zasneła i babcia znów z nią siedziała. przyjechaliśmy i bierzemy ją a tu teście zeby nie kąpać bo po szczepionce a my bla bla i tak wykapiemy - bo lekarka mówiła ze ok tylko zeby krótko zeby sie nie moczyła i .... wyjaśniło sie wtedy o co chodziło z tym płaczem.......... miała zaklejone te wkłocia plastrami z watą ale takimi mocnymi ze można by sie nimi depilować i... ten na rączce był przyklejony do ubrania i ciągneło ją za skóre przy każdym ruchu - a jak teściowa zdejmowała pampersa to zaczeła od bluzki nie wiedząc czemu i musiała ją szarpnąć za to , ja zakłądając póxniej pampersa i poprawiajac body tak samo ją musiałąm pociągnąć no to bolało........
|