hej dziewczyny wkońcu jestem
troszke mam do nadrobienia ale to później
poród ogólnie miałam dobry we wtorek rano miałam się kłaść do szpitala ale już cały poniedziałek sie źle czułam myślałam że zjadłam coś nie tak ale tuż po 24 odeszły mi wody no i się zaczęło. o 7.45 przyszedł na świat mój synek i tatus dzielnie przeciął pępowinę, dostał 10 punktów. przez dwa dni było OK ale wykryli u niego przyspieszony oddech no i póxniej szybko karetka do Suwałk, tam stwierdzili wrodzone zapalenie płuc, leżał w inkubatorze pod tlenem a ja za każdym razem będąc u niego wylewałam morze łez, naszczęście szybko zaczął wracać do zdrówka, wczoraj skończył mu się antybiotyk bo dostawał dożylnio i dzis wkońcu nas wypuścili, ufff co za ulga
później się jeszcze odezwe bo narazie muszę iść reszte rzeczy rozpakowac ze szpitala
|