Mmadziu, doszłaś do siebie? Mam nadzieję, że już Ci się podobny koszmar nie przytrafi - wyobrażam sobie, co musiałaś przeżyć... :/ Jeśli dobrze pamiętam, to od początku ciąży miałaś problemy ze zdrówkiem...? Bardzo słaba byłaś - prawda?
Minu - dzięki za radę ;) Jeszcze glukozy po obciążeniu nie robiłam, a jedynie słyszałam, że doznania paskudne

To ja się faktycznie w cytrynkę zaopatrzę :)
Pumacreate,
Majta - będą ślubne zdjęcia? Jeszcze raz gratuluję i z całego serca życzę, by wspólne życie wypełnione było samymi szczęśliwymi dniami i nocami ;)
Sekundko, gratuluję kopniaczków

U mnie to w sumie wciąż tylko pyknięcia, ale i tak są niesamowite. Chciałabym, żeby i mąż je poczuł - na razie są za słabe i jeszcze niezbyt częste. A mąż chyba też na to czeka, bo dopytuje, czy maluch fika i przy każdej okazji brzuszek głaszcze :) Ostatnio zapytał mnie (kiedy minę miałam błogą, bo właśnie malca czułam), czy fajnie jest mieć ktosia w brzuchu :)
Madziu - witaj w gronie szczęśliwych ciężarówek :) Jak to u Ciebie od początku było?
