Nade mną chyba naprawdę jakieś fatum zawisło.
Stasiu w nocy gorączkował, budził się z płączem, rano miał 38, mimo to podałam lek i pozniej juz było ok, ale widac, ze cos go meczy, cos sie kurna kluje. Kupa rzadka, ale jedna. O 18-tej zasnął na kanapie, K. przebrał go przed chwilką w pidzamkę i zaniosł do łóżka.

3 tygodnie nie chodził do przedszkola i szczerze liczyłam, ze troche odetchne, zawsze to jedno dziecko mniej w domu. Juz brakuje mi pomysłów do zabaw z nim, a i czas mam ograniczony...