Mmadziu, to masz zagadkę z tymi centymetrami ;) Ale masz rację - mniejsza o nie, bo raczej maleństwa nie mogą dotyczyć ;)
Przykro mi, że nie miałaś okazji dokazującego potomka zobaczyć i nawet zdjęcia nie dostałaś :/ Nieładnie ze strony tej pani... Może powinnaś się upomnieć? Ja bez żadnego proszenia się zdjęcia za każdym razem dostawałam. No i za każdym razem monitor miałam przed oczami, tak że doskonale widziałam szkraba - ostatnio wymachiwał łapkami i kręcił się bardzo - chyba mu się badanie nie podobało ;)
Co do Twojego spostrzeżenia - dziękuję. Jeśli wypowie się więcej osób, to powiem, co konkretnie miałam na myśli - teraz nie chciałabym sugerować ;) Tego badania już raczej nie zrobię w zalecanym terminie, ponieważ planujemy jechać do PL tuż po Świętach, czyli w 19tc. A niby do końca 13tc powinno się je robić... Chcę jednak odwiedzić mojego kochanego ginekologa w Niemczech - może za tydzień lub dwa. Mam nadzieję, że jeśli rzuci mu się coś niedobrego w oczy, to mi o tym powie...
Pisałam wcześniej, że i tak nie ma to dla mnie znaczenia, ale trochę się przestraszyłam, kiedy na Sierpnióweczkach trafiłam na post pewnej Moni - potworna historia :( Jej lekarz tylko rzucił okiem na obraz USG i... zalecił usunięcie ciąży :/ Jeśli dobrze pamiętam, to była na podobnym etapie ciąży... Nie pojmuję, dlaczego takie rzeczy spotykają osoby, które najbardziej pragną dzieci :(
Co do smarowania brzuszka, to mam słomiany zapał :/ Przez kilka dni smarowałam, ale później nie chciało mi się leżeć z odkrytym brzuchem i cyckami, bo mi zimno trochę było. No i potem mężuś narzeka, że się kleję :/ A podobno najlepiej smarować się zwykłymi oliwkami - i jak tu się nie kleić? Ja i tak nie kupiłam oliwki w czystej postaci, tylko balsam z naturalnymi olejami (nie wiem dokładnie, bo po niemiecku) - Penaten, Baby Softpflege Oelbalsam. Bardzo przyjemny, fajnie się rozsmarowuje, ale czy podziała? Nie wiem. Muszę znów zacząć się smarować, bo mojemu to i tak wszystkie mazidła przeszkadzają - nie będę więc zwracać na niego uwagi ;)
I znów nawiążę do sierpnióweczek: Tosia (ta, która i nas kiedyś odwiedziła) dowiedziała się od koleżanki kosmetyczki, że właśnie oliwka wystarczy, bo tak naprawdę nie ma skutecznego kremu zapobiegającego rozstępom. Jak masz je mieć, to ponoć nic Cię przed nimi nie uchroni... Dużo zależy od predyspozycji genetycznych, chociaż co do tego to mam pewne wątpliwości... Moja mama mocno po trzech ciążach utyła, biuściasta się o wiele bardziej zrobiła (choć zawsze była), a rozstępów nie uświadczyła. Jak i cellulitu zresztą. A ja... już od dawna mam trochę rozstępów na udach, o cellulicie nie wspomnę :/ Więc nie ufam mocy swoich genów i zacznę się smarować (dobrze, ze przypomniałaś).
Też gdzieś tam dziewczyny polecały jakieś konkretne kremy, ale nie pamiętam i na pewno nie znajdę, bo u nich już ponad 170 stron. Z nie najdroższych pamiętam coś z Dax Cosmetics i Eris - bodajże. Około 20-30 PLN, za niezbyt duże opakowania. Mój Penaten kupiłam za 2-3 euro i ma 400 ml. Więc chyba przy nim zostanę.
Leżenie na plecach nie bardzo??? Ja lubię :) I mi dobrze. Na lewym boku niewygodnie (a wskazany najbardziej), dobrze na prawym. I na brzuchu - ale tak połowicznie, z podciągniętą nogą :) Korzystam póki mogę.
__________________

„Twój dom może ci zastąpić cały świat.
Cały świat nigdy nie zastąpi ci domu”.
(Blaise Pascal )
|