cesarskie cięcie 21.01.09r.
Witam!
Nadeszła na mnie pora aby podzielić się wrażeniami z narodzin naszego synka Szymona. To już drugie cesarskie cięcie w moim życiu ale bez porównania lepiej to przeżyłam niż za pierwszym razem. Cesarka była zaplanowana z powodów medycznych. Przyjechaliśmy z mężem na ustaloną godzinę. Przeprowadzono w spokoju badanie KTG i wywiad ( jak to zwykle bywa) Bez stresu, zbędnych emocji i z opanowaniem ( porównując do tego, co działo się w szpitalu na Solcu 3 lata temu, gdy rodziłam Hanię muszę podkreślić rzeczowość i przyjazny stosunek personelu do mnie i mojego męża). Byłam świadoma podczas całego zabiegu co sobie bardzo cenię, bo mogłam za chwile po tym, jak Szymon pojawił się na świecie, dotknąć moim policzkiem Jego policzka i chwilę do Niego mówić a On najzwyczajniej w świecie przestał płakać i słuchał mnie:) To było NIESAMOWITE!
Zaraz po operacji przewieziono mnie na salę poporodową i tam mogłam już być z moim Maleństwem brzuszek ścisłą obserwacją. Jedyny błąd jaki popełniłam to zakupienie dodatkowej opieki lekarskiej na pierwszą noc po porodzie. Nie ma takiej potrzeby. Pielęgniarki są ciągle obecne na sali. Oprócz mnie były tam jeszcze 4 inne kobiety po cesarce i bez przerwy ktoś sprawował nad nimi opiekę, mimo że takowej nie wykupiły. W drugiej dobie byłam już na wykupionej, dwuosobowej sali z łazienką. Dobry standard.
Reasumując: poza kilkoma dziwnymi zachowaniami"niższego personelu" mam bardzo dobre wspomnienia z pobytu w tym szpitalu za co chciałabym serdecznie podziękować wszystkim, którzy okazali mi wsparcie i fachową pomoc ( np. w przypadku problemów w karmieniu piersią).
Szpital na Madalińskiego- POLECAM!!!!!
__________________
HANIA
SZYMON
|