hej
dzisiaj łaziłam z mamą i z Kubą po takich małych sklepach, gdzie to ekspedientka ma zawsze kontakt z klientem i Kuba przechodził sam siebie, cały czas w centrum zainteresowania

wchodzimy do mięsnego a ona od razu:
chcę kumbasy, ja tak zaaaaaaaaaaaaagłodniałem
ekspedientka pya się go: jak sie nazywa
oczywiście:
Denis rozrabiaka!!!
na pytanie - czemu tak brzydko?
odpowiadał:
to babcia mnie tak nazwała!!!!
w warzywniaku wchodzi jedząc tę kiełbasę i od razu pyta sprzedawczyni:
cześć, co dzisiaj jadłaś?? mnie tylko tę kumbasę dali!!!!
w odzieżowym biegał miedzy regałami, łaził na kolanach pod, dosłownie istny tajfun!!!! ja coś przeglądałam z drugiej strony sklepu i nagle słyszę jakiś obcy głos: o matko!!!! i Kuba krzyczy z wyrzutem:
dlaczego mnie przewróciłaś!!!!
celowo wbiegł pod nogi jakiejś pani i celowo upadł a biedna kobiecina jeszcze się tłumaczyła i przepraszała

na samie też szalał jak wściekły, ja próbowałam znaleźć jakiś soczek a ten traktował jak perkusję wszystkie butelki z napojami, co chwilę przewracając którąś, juz zaczęłam go straszyć panem z ochrony a na to ekspedientka od garmażerki mówi:
nie trzeba ochrony, ja go zamknę w lodówce!
Kuba:
a ja cię zastrzelę!!!!
ja: przecież nie masz pistoletu!
Kuba: zaraz kupię!!!
pani: zamrożę cię!!
Kuba:
nie zdążysz, będziesz zastrzelona!!!!!
ja się boję z nim gdziekolwiek chodzić!!!!!!!!!!
o takich drobiazgach jak ten, że dzisiaj rano zatrzymał starą ziemie i dlatego słoneczko się schowało i nie świeci już w oczy nawet nie będę wspominać
gunia brawa za zmysł techniczny!!!!!!!!!!!
gabi uśmiałam się z troskliwości Krzysia
andzia czyli debiut zaliczony, super!!!!

za okna!!!