W sumie nie narzekam, choć w poprzedniej ciąży (niestety, zakończonej niepowodzeniem) czułam się lepiej zdecydowanie - wręcz fantastycznie.
Teraz leżę w łóżku, wstaję jedynie do toalety, na zrobienie jakiegoś jedzonka i na krótki, spokojny jeden spacer z psem (na pozostałe spacery mąż chodzi). To leżenie nakazał lekarz, który - po moim zgłoszeniu się z plamieniem - znalazł krwiaka podkosmówkowego :( (plamienie na szczęście całkowicie ustało, choć nie wiem, czy świadczy to o poprawie). Poza tym biorę Utrogest (progesteron).
Mam nadzieję, że wytrwam z Wami do samego września ;)
Może opiszcie swoje pierwsze wrażenia, pierwsze wizyty u ginekologa, obawy i nadzieje... Ja zachłannie pochłaniam wszystkie informacje, bo nie daje mi spokoju lęk, że historia się powtórzy (choć wtedy wyglądało to zupełnie inaczej) :(
Trzymam kciuki za nas wszystkie :36_3_16:
|