witam wieczorem...
oh, inka, tak,, fatum jakies, masz racje, jakby cos usilnie staralo sie aby te swieta nie byly tak radosne jak powinny... przykro mi z powodu kuzynki...
Clement spoczywa juz w spokoju... zorganizowali to tak szybko ze nawet nie poszlam na pogrzeb, bo nie wiedzialam ze juz dzis, przypuszczam ze im blizej Bozego Narodzenia tym trudniej im bylo wiec stad ten pospiech...
jutro sobie pojde spokojuniutko zlozyc bukiecik bialych kwiatuszkow....
a dzis Natanek po powrocie ze szkoly powiedzial nam ze Clement nie zyje... nie wyobrazacie sobie jakie to przerazajace uslyszec takie slowa z buzi trzylatka.... jakby mi ktos dal w twarz.... strasznie mi smutno i nie wiem gdzie sie podziac....
ale nie bede Wam tu smucic
|