Żałość!!!!
Nigdy więcej nawet nie pomyślę o porodzie w Pucku!!! a taki był mój plan. A oto powody:
- syn urodził się w 38 tc, miał pępowine wokół szyi i posladkowe ułożenie co oznacza, że najmniejsze skurcze i lecę na porodówkę - po telefonie na porodówke w Pucku natychmiast ruszylismy w droge (ponad 100km, bo bylismy na urlopie nad jeziorem), gdyz tak nam kazala pani z IP. Jechalam do szpitala z sercem na ramieniu, bo dziecko przestalo sie ruszac a skurcze pchaly go w kanal - pepowina stanowila zagrozenie zycia w tym momencie. Dojechalismy na miejsce - i widze jak leci do nas ordynator z "ryjem" ze mamy stad jechac, bo nie jestesmy z Pucka a on nie ma miejsca.
- nie zostałam podlaczona do KTG i nie obejrzal nawet mojej karty ciazowej;
- badaniem ginekologicznym wywolal krwotok i stwierdzil, ze mam 2 palce rozwarcia i zdąże do Wejherowa dojechac;
- po czym wystawil nas za drzwi.
NIE POLECAM!!!!!!
__________________
Magda & Kajetanek
 4th B-Day
|