zadzwonilam dzis do mamy ale chyba nie bede tego robic za czesto bo ona strasznie panikuje i mnie to denerwuje
ze mam tam juz przyjechac bo skoro mala ak cuduje to moge w kazdym czasie urodzic i lepiej zebym byla na miejscu
a co ja nie mam co robic tu czy jak??
poza tym mnie sie na porodowke nie spieszy
i nie bardzo mam ochote wysluchiwac ich wszystkich problemow w domu... wole byc zdla jak najdluzej
poza tym jeszcze cos dorobie sobie przez ten czas i musze dopilnowac zeby wszsytko gralo
po co ona sie tak stresuje??
i mnie przy okazji

ach te mamy