Mam znajomą, której córeczka to chodzący aniołek...jest słodka, spokojna, uśmiechnieta i płakała chyba tylkopodczas porodu....patrzę na nią, na moją znajomą - dałyby sie za siebie pokroić. Kumpela świata poza mała nie widzi...a ja niestety...przykro się przyznać - nie czuję tego. Kocham Kajtka to nie ma wątpliwości, ale mam go chwilami dosyć i spędzanie czasu z nim nie sprawia mi przyjemności. Gdzie ta matczyna miłość??? gdzie ten wybuch uczuć do maluszka o którym tyle się wszędzie słyszy??

