Witamm
Jaka ja dziś jestem padnięta i wykończona. Noc była tragiczna!!! Nie dość, że do kibelka w nocy kilka razy kursowałam jak kot z pęcherzem, to jeszcze Weronisia strasznie kaszlała. Miała 3 ataki mokrego kaszlu. Rano pojechaliśmy do lekarza. Jest przeziębiona i nic więcej. Zero kataru, zero gorączki. Nawet gardło nie jest czerwone. Nie dostała antybiotyku - uff.... , tylko mam jej podawać syropki - Euraspal, Flavamed, Phyrosal. No i zapewne w tej sytuacji ominie jej jutrzejsze pasowanie na przedszkolaka.
Potem pojechałam na KTG - zapis prawidłowy i zaliczyłam wizytę u ginekologa. Rozwarcie zatrzymało się na 1,5 cm/2cm. Wszystkie wyniki prawidłowe, ale z powodu kiepskiej nocki znów mi ciśnienie skoczyło do 150/90. Lekarz kazał mi się pilnować i się oszczędzać, bym za wcześnie się nie rozdowiła. Kolejna wizyta za tydzień.
Nie dam rady poczytać, co u WAS. Jestem taka senna i idę się zdrzemnąć, przynajmniej z godzinkę. Kochana teściowa nade mną się ulitowała i zabrała do siebie chorą Weronisię. M. po pracy po 16, odbierze dziecko.
Zmykam do łóżka na drzemkę, by odespac noc.
Pa.