dziecko mnie wykończyło!!! padam na twarz!!!
dzisiaj, przy okazji zakupów, miałam w planie kozaczki dla siebie ale z różnych względów nie wyszło (jak zwykle wrrrrrrrrrrr), kupiłam Kubie takie botki śniegowce, czerwone (mój ulubiony kolor butów, których za cholerę nie mogę kupić wrrrrrrrrrr) z tyłu połączone takim plastikowym zaczepem(??), na którym wisiała metka, długości jakichś 20 cm, umożliwiającym zrobienie niewielkich kroczków, jak przymierzyłam Kubie oba botki to babcia podłapała, że ma teraz super kajdanki na śniegowcach i mojemu dziecku tak się spodobał pomysł butów w kajdankach, że już sobie ich nie pozwolił zdjąć tylko po całym auchanie paradował w tych kajdankach i co najważniejsze - BEZ MOZLIWOŚCI UCIECZKI!!!!
słuchajcie - rewelacyjny pomysł!!! miałam cały czas dziecko w zasięgu wzroku!!!
najlepsze było jak w ccc próbowałam przymierzyć buty dla siebie i słyszę nagle głos ekspedientki - to dziecko się zaplątało!!! ja wtedy ze stoickim spokojem - żadne zaplątało - to celowe zwalniacze, przynajmniej mi za szybko nie ucieknie
śmiechu było sporo i ekspedientka podjęła się opieki nad Kubą podczas gdy ja mogłam sobie buszować po sklepie i przymierzać do woli, niestety nic na mnie nie pasowało buuuuuu
|