Nie pisalam Wam jak sie z ranca wkurzylam ...
Juz 2 raz ( w sobote z rana bylo to samo) ktos nam wypieprza caly smietnik na droge, wszystkie smieci razem z koszem wypieprzone na srodek drogi, ja zawsze smieci ladnie w mocne worki wiaze i do pojemnika takie powiazane wsadzam, a tu worki porozrywane cale, kazdy smiec osobno! I to na srodku drogi.
A pojemniki stoja 2 - nasz i sasiadow ( tych z ktorymi o kota sie poszarpalismy nieco). I jakos dziwnym trafem 2 razy nasz smietnik wywalony a ich nie. No nie posadzam ze to oni wywalaja, bo podobno dom dalej tez ludziom ktos/cos wywalilo smietnik. Mysle sobie ze jakby wiatr ( bo ostatnio mocne wieja) to smietnik by sie przewalil, z gory smieci wylecialy ale nie tak ze w smietniku ani grama smiecia nie zostalo. Tak jakbys ktos wzial sobie go podniosl dogory dnem wywalil smieci i kosz rzucil obok.
W sobote maz zbieral ale dzis rano ja musialam bo przeciez P. na szkoleniu w Sopocie. A pogoda byla tragiczna, snieg z deszczem , wialo, rece mialam skostniale. Dobrze ze duzo pieluch bylo a nie takich typowych smieci. Kurcze bede musiala sobie smietnik chyba przestawic...
|