Maja to bardzoooo żywe dziecko, wszędzie jej pełno.... miała siedem miesięcy i już maszerowała trzymając sie mebli. Kiedys staneła przy drzwiach balkownoych i nie zdązylam do niej dobiec i upadła uderzając buzią o szybe. Darła sie (bo to nie był płacz) niemiłosiernie az w koncu zaczela sie strasznie zanosic i nie umiala zlapac powietrza, zrobiłam tak jak Martynaa, złapałam ją pod paszki i dmuchnełam w buzie ze dwa razy i od razu było lepiej.
__________________
Maja.....Majusia....moja córusia :*
|