A ja niestety nie polecam :(
Podobno zawsze będzie ktoś niezadowolony i niestety tak jest w moim przypadku. U Rydgiera wylądowałam z pierwszą ciążą. Z własnego wyboru zafundowałam sobie "niebywałą" przyjemność.
Podstawową rzeczą, jaką mam do zarzucenia to fakt, że nie zrobiono mi USC. Położna, która się mną opiekowała popatrzyła na stare USG - sprzed chyba 1,5 miesiąca i stwierdziła, że nowe, przy przyjęciu nie jest konieczne. Zrobiliśmy z mężem wielkie oczy, bo i mój lekarz prowadzący i na szkole rodzenia uczulano nas, że USG podczas przyjęcia powinno być zrobione.
Skutek - 15 godzin porody naturalnego. W 16 godzinie i kiedy miałam już skurcze parte okazało się, że główka nie schodzi. Później już wszystko poszło błyskawicznie, zgoda, narkoza i cesarskie cięcie. Po nim słyszałam tylko, że dziecko było bardzo zapętlone i nie było najmniejszej szansy na poród siłami natury. Byliśmy niesamowicie szczęśliwi, że Maleństwo wyszło z tego bez obciążeń.
Uważam, że badanie USG mogłoby sprawę przyspieszyć, a tak, zupełnie niepotrzebnie mnie wymęczyli. Teraz wiem tylko tyle, że nieprędko będę miała drugie maleństwo.
A dodam jeszcze tylko, że ze szpitalami miałam bardzo mało do czynienia w swoim życiu. Wystarczyło te 16 godzin, żeby przejść od znieczulenia zewnątrzoponowego do całkowitej narkozy. Jak dla mnie dziękuję. Nigdy więcej w szpitalu Rydygiera!!!!!!!!!!!!!
|