Bardzo dziekuje za odpowiedz i rozjasnienie mi w glowie:)
szczerze mowiac nie powiedzielismy jeszzce Zosi o mojej ciazy, dla nas jest jeszcze malym gluptaskiem, nie zdawalam sobie sprawy z tego ile ona moze juz sama zrozumiec a raczej wyczuc...
mam jeszcze jedno dodatkowe pytanie, nie do konca zrozumialam jak mam sie zachowywac przy oswajaniu coreczki z moja czasowa nieobecnoscia... wiem ze mam jej krotko powiedziec, mama teraz musi na chwilke pojsc np sie umyc, zostaniesz z tata i sie pobawicie. dajmy na to ze zacznie plakac, krzyczec i histeryzowac.. czy mam wrocic i sprobowac ja uspokoic czy to tylko zaostrzy jej gniew?do tej pory nie wracalam chociaz serce mi sie krajalo i po jakis 10 min (moj maz twierdzi ze to 10 min piekla) mala faktycznie sie uspokajala i ladnie bawila...
co do lektury to prenumeruje Mamo to ja i inne podobne gazety ale tam tak duzo czasu poswieca sie niemowletom ze nagle poczulam sie rzucona na gleboka woe bez kola ratunkowego :) wczesniej czytalam ksiazke T.Hogg ale szzcerze mowiac jej metody za bardzo na Zosie nie dzialaly (mowa o usypianiu, mala kiedy wychodzilam z pokoju zaczynala w placzu popadac w bezddech) wiec najpierw bylo noszenie, a teraz kiedy juz i mnie i jej jest nie wygodnie siadam przy jej lozeczku i glaszcze po pleckach, ona obchodzi kilka razy lozeczko dookola, wstaje, wierci sie, z tysiac razy da mi buzi i powie "ciao" i w koncu zasypia.. wiem ze powinna sama ale na razie musi nam wystarczyc to co osiagnelysmy do tej pory, nie chce jej dodatkowo draznic.. gdyby moglaby mi Pani polecic jakas fajna ksiazke dla zagubionych mam dwulatkow bylabym bardzo wdzieczna, z gory dziekuje!!!!
jeszcze raz bardzo dziekuje za rady, podniosla mnie Pani na duchu, nie bylam pewna czy z Zosia wszytko w porzadku, a to "tylko" bunt dwulatka :)
pozdrawiam serdecznie!
kata
|