a teraz szybciutko co u nas,
nocki do bani, co druga noc placz i nerwy bo zeby ida bolesnie, G2 sa tuz tuz a jedynki tez czuc, wiec ze ida hurtem to boli... no a do pracy chodzic trzeba i juz nie wiem jak sie nazywam
do tego mnie nadal boli gardlo ale juz lepiej, od wczoraj rozwala mi glowe, mam nadzieje ze do jutra mi przejdzei bo dwa dni pod rzad to max jak dla mnie...
jutro ide do pracy tylko rano a po poludniu ide wreszcie zalozyc Mirene, zwlekalam ale jutro juz zaklepane :)
poza tym wszystko ok, w domu mnost-wo roboty, K ciagle pracuje na zewnatrz bo trzeba bylo wylac plyte na altanke w ogrodzie wiec zero pomocy w domu przy dzieciach, ale juz niedlugo powinno byc po wszystkim, za 3tyg robimy urodziny Natanka, intensywnie szukamy prezentu, za duzo pomyslow a za malo funduszy...
za 2 tyg zapadnie decyzja czy Natanek przeskakuje jedna klase w przedszkolu i zamiast do gr sredniej pojdzie do starszakow, zobaczymy co w ostatecznosci zadecyduje wychowawczyni...
pogoda do tego jest fajna wiec po pracy probuje przystosowac Noasia do rytmu "ogrodowego" czyli ze mama pracuje w warzywniaku a on sobie radzi na tarasie z pomoca brata :) idzie nam dobrze :)
z postepow nie ma za duzo, moje chodzikowe dziecko opanowalo wszystkie przejscia w poprzek i po prostej... wchodzi wszedzie do WC wlacznie, ostatnio ogladal kaczke WC co ladnie pachnie

no i papier toaletowy, rutyna
to tyle ma dzis, ide doczytac inne watki a potem ide spac:)
buziaki moje kochane!!