Cytat:
madalenka napisała
nigdy więcej nawet nie pomyślę o porodzie w pucku!!! A taki był mój plan. A oto powody:
- syn urodził się w 38 tc, miał pępowine wokół szyi i posladkowe ułożenie co oznacza, że najmniejsze skurcze i lecę na porodówkę - po telefonie na porodówke w pucku natychmiast ruszylismy w droge (ponad 100km, bo bylismy na urlopie nad jeziorem), gdyz tak nam kazala pani z ip. Jechalam do szpitala z sercem na ramieniu, bo dziecko przestalo sie ruszac a skurcze pchaly go w kanal - pepowina stanowila zagrozenie zycia w tym momencie. Dojechalismy na miejsce - i widze jak leci do nas ordynator z "ryjem" ze mamy stad jechac, bo nie jestesmy z pucka a on nie ma miejsca.
- nie zostałam podlaczona do ktg i nie obejrzal nawet mojej karty ciazowej;
- badaniem ginekologicznym wywolal krwotok i stwierdzil, ze mam 2 palce rozwarcia i zdąże do wejherowa dojechac;
- po czym wystawil nas za drzwi.
Nie polecam!!!!!!
|
odrazu odczułam że jestem traktowana przedmiotowo bo: Jestem z malborka, prywatnie ciażę prowadzilam w tczewie a na poród przyjechalam do pucka zawracac im głowe!!! Gdzies kiedys słyszałam ze pan andrzej przyboś jest przesympatyczny dla tych którzy prowadzą ciążę u niego prywatnie i są z pucka!! Wiadomo o co chodzi:):)