W sumie moja Zuza chodziła do tego samego żłobka, do którego posyłam Beniamina, była starsza (miała 2,5 roku) z poważniejszych infekcji przeszła ospę, za co jestem wdzięczna, ale szkarlatyny bym nie przeżyła! Czy te baby nie mogły wywiesić kartki z informacją o problemie? A może to wygląda tak, że nie wszyscy rodzice się przyznają...
Z nowości wychowawczych... Beniamin dzisiaj gotował... wrzucał do garnka marchewkę... ale był dumny! Szkoda, że później tej marchewki nie chciał jeść!
Teraz nowelka o głupich ludziach... tak tak drogie panie, takie określenie....
Pamiętaci jak pisałam wam o stajni, że prowadziłam Beniamina na lonży? Nie dodałam wtedy jednego wątku...
Otóż... była tam jedna kobieta z dwuletnim synem Adasiem... Już od początku, od pierwszego pytania wiedziałam, że żadnej chemii między nami nie znajdziemy...Bo zaczęła tak... (beniamin spał w samochodzie)...
- O chłopczyk, ile ma lat?
- za ponad dwa miesiące dwa...
- a mówi? (przypominam: pierwszy raz kobieta widzi mnie na oczy, nie ma pojęcia ani jak ja ani jak Beniamin ma na imię, na dodatek Beniamin śpi...)
Więc ja przekornie...(taka już jestem w takich sytuacjach)- ach, gada, lata, pełny serwis...
Na to ona, nie zrozumiała ....
- to dużo mówi?
Ja juz normalnie, próbuję być serdeczna:
- mówi pełnymi zdaniami wtedy, kiedy chce coś zakomunikować.
-acha, jak mój Adaś... (tu odczuwalna ulga)...
Po pewnym czasie Beniamin się budzi, zaczyna biegać... wiadomo...
Rozmowa druga...
- a ile waży, bo wygląda na potężnego jak na swój wiek...
- nie mam pojęcia... dawno go nie ważyłam
- no chyba jest większy od Adasia, Adaś waży 14,5...
- nie sądzę
- każdy przyzwyczaja się do swojego ciężaru... na moje oko waży conajmniej 17...
odeszłam i od tej pory mijałam wielkim łukiem, ale rozmowa utkwiła mi w pamięci... cóż, Beniamin nie należy do niejadków, lubi slodycze, jest ciężki... kurcze, a może waży 17? Zaczęły nękać mnie wątpoliwości... patrzę na rozmiar pieluch... do 16 kg, może za małe?... w końcu zdecydowałam, że pójdę i go zważę... poszłam do przychodni... pytam na jaką wagę stawiać, pielęgniarka zmierzyła Beniamina wzrokiem "15 nie waży, proszę posadzić na tą wagę"... wskazała wagę elektroniczną... rozebrałyśmy malucha, usiadł grzecznie na wadze i... zgadnijcie ile waży... dobra, za trudna zagadka, sama wam powiem... 13,200.
Nie wiem, dlaczego ta rozmowa tak negatywnie na mnie wpłynęła. Może dlatego, że jednego czego najbardziej na świecie nie lubię to jak ludzie porównują dzieci... wiadomo, że można to robić rozsądnie, ale ta kobieta naprawdę doszukiwała się dziury w całym... zwariowałam, nie?
__________________

+28 kwietnia 2008 Julcia wróciła do Nieba
|