Ciąża, poród, wychowanie - serwis dla rodziców Parenting.pl - Wyświetl Pojedyńczy Post - Luty 2010:)))) wszystkie przyszle
Wyświetl Pojedyńczy Post
Stary 19-03-10, 08:02   #19860 (permalink)
AnkaA26
Pierwsze kroki
 

Zarejestrowany: 9-07-2009
Miejscowość: Radom
Posty: 127
13 podziękowań w 12 postach
Domyślnie

Dobre z tymi mężami.
Ja mogę śmiało powiedzieć że mojego wychowałam ale też coś na zasadzie Lamponinki, czyli jak sie nie podoba to won.Był czas że mięliśmy taki kryzys że ja już szukałam adwokata. On o tym wiedział. Szukałam adwokata nie dlatego że nie sprzątał, ale przy okazji i tego sie. nauczył. Jak od niego odeszłam i nie chciałam wrócić zrozumiał że to nie są czcze pogróżki. Zmienił sie radykalnie. Teraz jest i szacunek i pomoc w domu i przy dzieciach. A kiedyś ja mu robie awanture że np leki zostawił na biurku w zasięgu ręki Mikołaja który wtedy miał 2 lata (takie dzieci mają różne pomysły) a on (pamiętam jak dziś) na środek dywanu wywalił z szuflady wszystkie rupiecie ( mięliśmy taką szufladę gdzie jest wszystko, taka zbieranina). Pokazał że też nie jestem idealna. Więc to było na takiej zasadzie: Ty mi zwracasz uwagę to ja ci pokaże jak ty dbasz o porządek. Albo jak urodziłam Mikołaja to ze szpitala dzwoniłam żeby go obudzić, żeby nie spóźnił sie do pracy. Oczywiście kanapki do pracy obowiązkowo. A jeszcze przypomniała mi się taka n9ieprzyjemna sytuacja. Otóż mój mąż ma na 7 do pracy i leży do ostatniej chwili. Wtedy była straszna zima. Samochód stał na dworze, trzeba było go odśnieżyć i rozgrzać przed podróża (razem dojeżdzaliśmy do pracy) Ja jak zwykle wstałam o 6 opożądziłam siebie i zrobiłam śniadanie. Panicz wstał jak już musiał i bierze śniadanie i do samochodu. Wyobrażcie sobie zrobił mi awanturę że nie odśnieżyła i nie rozgrzałam samochodu. Kiedyś przez całą drogę do pracy kłócił sie ze mną bo nie wyprała przynajmniej jednej z jego 4 ulubionych bluz i on nie ma w czym chodzić. Argument że w szafce jest 4 inne bluzy do niego nie trafiał. Wiecie co ja po takich awanturach robiłam? Sprzątałam, prałam, odśnieżałam.
ALE BYŁAM GŁUPIA.
Po tym incydencie z moim odejściem i adwokatem. Zmienił sie bardzo.Czasem jeszcze uderza mu woda sodowa do głowy i gada że on pracuje i wszystko na jego głowie albo że on mi daje pieniądze. Wtedy mu mówię krótko: pokazać ci wyciąg z mojego konta? Też mam stałą pensję. I wyliczam mu co jest na mojej głowie. Już nic nie mówi.
__________________








AnkaA26 is offline   Odpowiedź z Cytowaniem Do góry
Podziękowania dla AnkaA26 za ten post przesyłają:
margaretka (19-03-10)