Dziś mój punkt kulminacyjny mojego kryzysu.
Wszystkiego serdecznie mam dość. nie śpię od 4.30. Jagoda cały czas marudna. Zdrzemnie się na 5 min i kwęczy 15. Starszy też wstał przed 6 i cały dzień buczał. Teraz padł przy misce zupy. Na dodatek te moje cycki nadal są w opłakanym stanie. Doszło mi jeszcze zapalenie. Ledwo przestałam krwawić to zaczęło sie jakieś zapalenie. I co gorsza już 3 dzień jestem z tym wszystkim sama bo mój jeżdzi w delegacje i wraca po nocy.
KUR... MAć.
|