Witam. Mam kilka pytań odnośnie narkozy podczas karmienia piersią.
Po ciąży "posypały" mi się zęby - w sumie cztery, z czego jeden (ósemka) jest do usunięcia. Stomatolog powiedziała, ze nie podejmie się tego, bo ciężko jej się dostać, poza tym znieczulenie na mnie nie działało

Dała skierowanie do chirurga szczękowego i poradziła, żeby w moim przypadku najlepiej wykonać zabieg pod narkozą, bo znieczulenie podadzą mi takie samo, jak ona, a to dla mnie może oznaczać jedynie ból i w rezultacie rwanie zęba "na żywca" (a nie daj Boże się ukruszy...)
Tu nasuwa się kilka pytań.
Po 1 - jak długo będę musiała się wstrzymać z karmieniem po takiej narkozie?
2 - ile taka narkoza może kosztować? (wiem, że to zależy od zakładu, ale dzwoniłam już do kilku w okolicy i nigdzie nie rwa pod narkozą)
Po 3 - czy podczas tego uśpienia będzie można również wyleczyć te dwa (bądź 3)? Po wyrwaniu lekarka powiedziała, ze będę musiała odczekać jakieś dwa miesiące, nim się pojawię do leczenia, a to raczej długo...
Jeśli podczas narkozy nie będą mogli uleczyć mi tych zębów, to czy jest możliwość poproszenia o mocniejsze znieczulenie i wtedy wydłużenie okresu nie karmienia piersią (po tym znieczuleniu pani doktor kazała odczekać 1-2 karmienia, ile to może wynosić przy silniejszym znieczuleniu?). Dostałam teraz najsłabsze znieczulenie w "końskiej dawce", ale niestety choć podniebienie i policzek były drętwe, a pani doktor zużyła całą strzykawkę i jeszcze dobierała, to ząb bolał niemiłosiernie, co skończyło się tylko wywierceniem otworu pod fleczer, a po założeniu go wyłam jakieś dwie godziny z bólu. Jestem straszną panikarą i nie cierpię chodzić do dentysty (bez urazy!!!) więc z pewnością będę wolała cierpieć niż dać sobie robić te dwa zęby bez znieczulenia... Jak to rozwiązać?
Z góry dziękuję za pomoc
Pozdrawiam