Cytat:
izoldkap napisała
Dzieki za wsparcie staram sie z malym cwiczyc ale on tak sie wkurza krzyczy placze napina nozki ze ja silna baba nie mam sily mu zgiac :) zeby chociaz na chwile byl w pozycji na czworakach. rehabilitantka w tej kwestii lepiej sobie radzi niz ja ale niestety maly tak placze ze az mi zal patrzec czasem nawet cale pol godziny :( ciezki przypadek ten moj synus ale ogolnie jest tak wesolym dzieckim i tak zywotnym ze doslownie w 10 sekund przepelza z pokoju do kuchni. Czekam z niecierpliwoscia jak sam usiadzie bo teraz to nawet posadzony nie usiedzi tylko leci do tylu albo odbija sie nozkami jakby wogole nie chcial jeszcze siadac :)
|
Witaj
Izolda. Moja też chodziła na rehabilitacje, ale strasznie ich nie lubiła. Krzyczała, płakała, zanosiła się. W domu też nie lubiła zginać nóżek do raczkowania. Dużo stresu dla niej i dla mnie. Powiem szczerze, że zarzuciłam chodzenie na ćwiczenia, gdy tylko sama zaczęła się przekręcac (bo u niej to był duży problem). I sama dorosła do siadania i raczkowania. Nie pełzała, nie czołgała się, bardzo pózno zaczęła prostować nóżki. Teraz śmiga na czterech, swobodnie siada z pozycji leżącej i staje przy wszystkim, co napotka. Myślę, że z tego, co opisujesz Wiktorek ma lekkie problemy i dorośnie do wszystkiego z małą pomocą ćwiczeń.